Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle

6,00 

Na stanie
Dodaj do ulubionych produktów
Dodaj do ulubionych produktów
Dodaj do ulubionych
Cena

6,00 

Na stanie
Dodaj do ulubionych produktów
Dodaj do ulubionych produktów
Koszty dostawy

powyżej 200 zł
paczkomaty InPost
kurier In Post
odbiór osobisty
pliki do pobrania

od 0 zł
od 12 zł
od 12 zł
0 zł
0 zł

Opis

Parę lat temu przechodziłem przez krakowski Kleparz, gdzie siostry albertynki prowadziły kuchnię dla ubogich. Wcześniej zrobiłem zakupy i zamiast jednego kilograma ziemniaków kupiłem trzy, zamiast jednego chleba – dwa. Zatrzymałem się na chwilę i zacząłem wykładać siostrom na ladę tę moją żywnościową nadwyżkę. “Ile płacimy?” – zapytała jedna z nich. “Nic – odpowiedziałem – spotkałem Brata Alberta. Prosił, żeby to przekazać”.
Jan Budziaszek

Każdy człowiek na jakimś etapie życia dochodzi do wniosku, że kiedy pomaga innym, to czuje się szczęśliwy, nie żyje na darmo, jest komuś potrzebny. Znam wiele osób, pomagających innym po cichu, ale ja jestem podpatrywana, oglądana, więc wykorzystując to staram się nagłaśniać problemy ludzi niepełnosprawnych umysłowo, pracuję z nimi, organizuję festiwale. To najpiękniejsze istoty jakie spotkałam – ludzie piękni, czyści. Uczę się od nich – są pozbawieni kalkulacji, otwarci jak dzieci. (…) To jest to, co zrozumiałam patrząc na Brata Alberta.
Anna Dymna

Z Bratem Albertem mam kontakt religijno-artystyczny. Odczuwam zawodową dumę, że jeden z ludzi, którzy uprawiają ten, jak wielu się wydaje, niepotrzebny zawód został świętym.
Wojciech Kilar

Myślę o radości późnego odkrycia, jakim było to powołanie i czuję, że nawet jeśli w tym niezwykłym życiu było wyrzeczenie się sztuki, to dla nas, artystów, to wielki pośrednik w drodze do Boga. I dlatego chce mi się powtarzać w litanii, której już od dawna nie odmawiam (bo przybyło tak niezwykle wielu świętych): Sanctus Albertus ora pro nobis!
Krzysztof Zanussi